Dzień 7 naszej podróży, to sobota. Tak więc obowiązkowa wizyta na największym targowisku CHATUCHAK w Bangkoku. Miejsce gdzie można nasycić się widokiem różnorodności pamiątek, tajskich ubrań. Jeśli ktoś niewiele zabiera niewielką ilość ciuchów lub innych niezębnych akcesoriów, tam może się zaopatrzyć. Uwaga jednak na targowanie się! Jest to konieczne, ale z tego tytułu warto pojawić się tam wcześnie po otwarciu targowiska. Niestety pod koniec dnia sprzedawcy już nie są skłonni do obniżania cen!
Ja ten dzień najbardziej pamiętam z tych ogromnych patelni, gdzie przecudnie i przepysznie wyglądała przygotowywana potrawa.
Oczywiście w zdjęciach nie mogło zabraknąć tego na co zwykle zwracam uwagę: biżuteria, kamienie, ceramika czy kwiaty (niestety sztuczne).
Na koniec jeszcze przepiękny słoń, którego wzór króluje na większości typowych tajskich ubrań.
Dodam, że na tym targu nabyłam bardzo fajną sukienkę ze słonikami. W temperaturze, klimacie jaki panował w Tajlandii po prostu była idealna. Dzisiaj żałuję, że takich dwóch nie kupiłam, ale wówczas mógłby być problem ze spakowaniem się do samolotu.
Chatuchak, jeszcze odwiedziliśmy w czasie Tajskiego Nowego Roku, jednak o tym dopiero pod koniec naszego pobytu w Tajlandii :).
Poprzedni dzień możesz sprawdzić tutaj.









