Ten dzień był również wyjątkowy pod względem nowych wrażeń, które kierowały nas na największą wyspę Tajską - PHUKET. Oczywiście, zdecydowaliśmy się na przemieszczenie samolotem lokalnych tanich linii lotniczych. Dlaczego - cenowo było bez różnicy, natomiast pod względem czasu i komfortu podróży ogromna różnica. Dlatego też lot. Było bardzo przyjemnie ale i ciekawie, w takiej lokalnej kulturze tak jakby to było połączenie "między-miastowe".

Oczywiście cudowne kwiaty, które wszędzie na lotnisku i w wielu miejscach Tajlandii można zauważyć i podziwiać. Co ważniejsze, są prawdziwe! Uwielbiam prawdziwe kwiaty, dlatego też w Tajlandii mono zwracałam na nie uwagę.
Oczywiście nie mogliśmy przeoczyć również owoców / warzyw pojawiających się nam na drodze. Uwaga - w pieszej wędrówce z wciąż uderzającą falą ciepła! Z lotniska dojechaliśmy autobusem najbliżej miejsca naszego noclegu. Wysiedliśmy na prowizorycznym przystanku autobusowym i ruszyliśmy 3-4 km pieszo. Było to niezłe wyzwanie. Generalnie w Tajlandii poruszający się różnego rodzaju pojazdami nie są przyzwyczajeni to mijania w drodze wędrowców poruszających się poboczem pieszo. Więc tutaj należy uważać. W sumie we Włoszech też mieliśmy takie wrażenie. :)
Po drodze oczywiście trafiliśmy m.in. na piękne okazy owoców chlebowca.
Po bardzo wyczerpującej wędrówce, dotarliśmy na miejsce. Załatwiliśmy formalności. Udaliśmy się do naszego pokoju. Było całkiem przyjemne i było tam bardzo gorąco. Dodam jeszcze, że to były pierwsze przygody z jaszczurkami w Tajlandii w mieszkaniu. Trwały właściwie już do końca pobytu w Tajlandii, w różnych miejscach. Skończyły się ponownie w Bangkoku ale to już właściwie w drodze powrotnej do domu, do Polski.
Chcesz sprawdzić co było wcześniej, sprawdź tutaj.







